Pokora
przez Paula Błaszczyk
POKORA
Pokora wiąże się z odczuciem niższości, często z upokorzeniem i słabością. To dlatego tak o nią trudno. Wymaga również znalezienia w sobie akceptacji dla innych opinii czy działań.

Z tego powodu też, tak ciężko jest ją udźwignąć. Większość z nas woli obstawać przy swoim, walczyć, nawet gdy wie, że nie ma racji, wierzyć tylko w swoją prawdę. Często chcemy udowadniać coś wszystkim w koło, bo to ugruntowuje nam własny obraz siebie jako człowieka nie popełniającego błędów. Taka też postawa powoduje, że czujemy się pewniejsi siebie, albo przynajmniej wydaje nam się, że inni tak nas widzą. Poczucie własnej nieomylności niestety jest jednak bardzo niekonstruktywne. Czy istnieją ludzie, którzy nigdy nie popełnił żadnego błędu, gafy, którzy zawsze mają rację? Ponieważ popełnianie błędów to norma, dobrze by było przestać je wyolbrzymiać, wytykać palcami, nagłaśniać. Może warto czasem przymknąć na coś oko.

Niestety, bardzo często żyjemy w dychotomicznym świecie, gdzie wszystko jest albo białe albo czarne, idealne albo beznadziejne. Podziału na dobro i zło uczeni jesteśmy już jako małe dzieci. W szkole gdy ktoś jest nadpobudliwy, od razu dostaje przypiętą łatkę złego, a ten, kto ma dobre stopnie i jest grzeczny, staje się wzorem dla innych. Wzrastamy w poczuciu, że świat taki jest, że nie ma w nim kolorów i odcieni. A czy człowiek, który popełnia błędy i odnosi czasem niepowodzenia, nie może okazać się jednak dobry? A ten, który jest nieomylny, nie może czasem zaliczyć jakiejś „wtopy”? Problem w tym, że nie zawsze dajemy sobie tę wolność. Osoby nieomylne, gdy zdarza się im błąd, mogą łatwo popadać w depresję. Ich samoocena, zbudowana na nieomylności i perfekcjonizmie, raptownie opada, jak tylko okazuje się, że czegoś nie dopełnili. Takie przetwarzanie rzeczywistości, na wygórowanych wymaganiach wobec siebie samego może przyczynić się do bardzo dużych kłopotów osobistych. Tymczasem przyznanie się do winy i błędu potrafi niesamowicie człowieka wyzwolić. Szkoda, że w praktyce, mało kto, temu się poddaje. Prawdziwe konflikty może spowodować też, usiłowanie zrzucanie winy na kogoś innego, byle tylko obronić swój nieskazitelny wizerunek. Przerzucanie się odpowiedzialnością w sytuacji porażki, to dość mało przyjemny sposób radzenia sobie z własnymi, nieakceptowalnymi emocjami. Czy pomaga? Raczej eskaluje tylko animozje, powoduje długotrwałą niechęć otoczenia. Pokora jest często niemożliwa do odnalezienia w sytuacji, gdy czujemy się wszechmocni, pewni siebie i dyrektywni, gdy wydajemy orzeczenia, oceniamy bez skrupułów i okoliczności łagodzących. Pokora często pojawia się dopiero gdy tracimy rezon, gdy wszystko to, czego byliśmy tak pewni popada w ruinę. Zdarza się, że tę pokorę odnajdujemy dopiero w momencie kiedy jest trochę za późno, gdy nie ma już czego ratować. Dlatego warto jest przypomnieć sobie o niej trochę jednak wcześniej, wzbudzić ją w sobie, zanim będzie za późno na interwencje.

Pokora, jako domena ludzi silnych i stabilnych, jest niejako wyznacznikiem równowagi. Czy można się jej nauczyć? Oczywiście, że tak. Być może, u niektórych przychodzi sama z wiekiem i doświadczeniem. Pojawia się też w wyniku psychoterapii, autoanalizy i odkrycia samoświadomości. Pokora nierzadko pomaga nam odkryć siebie na nowo, zweryfikować własne poglądy i oczekiwania.

Leave your comments
Comments
Load More