Szczęśliwe motyle
MOTYLE

Szczęście jest jak motyl: kiedy usiłujesz je złapać, zawsze wymyka ci się z rąk. Ale jeśli cichutko usiądziesz, to może samo do ciebie przyleci.” Nathaniel Howthorne

Cym jest szczęście? Czy jest to moment, w którym czujemy zalew pozytywnych emocji, rodzaj euforii, czy jest to chwila świetnej zabawy, czy może spokój i poczucie, że wszystko układa się po naszej myśli? Niektórzy upatrują szczęścia w hucznym i ciekawym życiu, inni w spokoju, miłości i rodzinie, a jeszcze inni w bogactwie. Ilu ludzi, tyle definicji szczęścia, choć zwykle każdy ma jednak problem, żeby je sobie uświadomić. Dlatego też zawsze, gdy jest mi dobrze, staram się na głos wypowiedzieć słowa „Jestem szczęśliwa”. To trochę tak, jakby te słowa, miały moc zatrzymywania chwili. Dzięki wypowiedzeniu ich udaje mi się „złapać moment”. Te miłe chwile nie muszą być monumentalne w swoim wyrazie. Raczej myślę, że właśnie celebrowanie w ten sposób małych przyjemności potrafi budować poczucie szczęścia. Ostatnio na przykład, słowa te, wypowiedziałam jedząc deser z bitą śmietaną, w towarzystwie znajomych, w piękny, słoneczny, letni dzień. Innym razem, gdy wjechałam na jedną z gór bieszczadzkich, z której roztaczał się piękny widok, a przed oczami miałam niczym niezmąconą, zieloną przestrzeń. Czy rzeczywiście jest to szczęście? Nie wiem.

Myślę, że wszystko zależy od nas samych. Co dla jednej osoby może być szczęściem, dla innej może nie mieć znaczenia, lub wydawać się niedorzeczne. Sedno w tym, żeby nie myśleć o szczęściu jak o czymś, co jest tuż za rogiem. Gonimy za różnymi sprawami, ogniskujemy się na nich, intensyfikujemy działania, żeby je osiągnąć, a gdy je już dościgamy, nic nie czujemy. Szczęcie, to coś tak ulotnego i nietrwałego, że ciężko to w ogóle poczuć. Zbyt często odnosimy je do przyszłości. Dlatego też, cytowana myśl jest tak trafna. Ciężko jest zatrzymać szczęście, bo zwykle jak je już poczujemy, natychmiast przestajemy je doceniać. Na przykład, wiele osób upatruje szczęście w miłości, ale też tyle związków na około się rozpada, tyle jest kłamstw, łez i cierpienia. Marzymy o miłości, a jak ją już odnajdujemy, automatycznie przestaje ona być dla nas atrakcyjna, powszednieje, obumiera, zanika. Mówimy o sobie nawzajem z cynizmem, lekceważeniem, pogardą, tak jakby ta druga osoba była balastem. Sęk w tym, żeby doceniać to, co mamy teraz, a nie za chwilę. Żeby móc skupić się na teraźniejszości, a nie przeszłości, w której było „lepiej”, czy przyszłości, która będzie „cudowna”. Oczywiście, że zawsze możemy mieć więcej, bardziej, ładniej, lepiej, tylko, że żyjemy tu i teraz, a życie przeważnie niestety nie układa się po naszej myśli, więc istotne jest, żeby szczęście swoje i swoich bliskich budować jednak w danym momencie. Żeby poczuć szczęście, tak jak ja teraz, wystarczy czasem tylko siedzenie na tarasie w lipcową noc i nasycanie uszu szelestem świerszczy w trawie. To jest mój wszechświat, moje miejsce, w którym jest mi dobrze. Uświadomienie sobie tego, to właśnie moje szczęście, bo uwielbiam mój dom, ogródek, to, że mogę w każdej chwili postawić gołą stopę na trawie. Uwielbiam moją niezależność, swobodę i wolność. Lubię też siebie, to kim jestem i to, jak potrafię żyć. To, że w życiu działam, a nie wegetuję. I to, że myślę, a nie „jadę” na automacie. Cieszę się, że potrafię doceniać szczegóły, i czasem cieszyć się nimi jak dziecko. Dzięki temu mogę powiedzieć, że – „Jestem szczęśliwa”.

Leave your comments
Comments
Load More